• Wpisów:4
  • Średnio co: 241 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 19:39
  • Licznik odwiedzin:3 366 / 1209 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Kate szybko zatrzasnęła drzwi stołówki opierając na nich dłonie. Jej włosy przybrały już intensywnego fioletu, który oznaczał strach, mimo, że tak bardzo próbowała go w sobie stłumić. Przez szybę w drzwiach widziała siedem tych dziwnych istot, które zaczęły strzelać czerwonymi laserami jak oszalałe. Nigdy wcześniej nie spotkała się z czymś podobnym, a wiele w życiu doświadczyła. Potwory przypominały przerośnięte kleszcze o metalowych nogach, jak u maszyn... Maszyny. Przeszedł ją silny dreszcz na samą myśl, że to coś mógł stworzyć człowiek. Nagle poczuła dłoń na swoim ramieniu, odwróciła głowę i zobaczyła znów tego samego chłopaka – Odda Della Robbię. Jego twarz wyrażała pełne zdecydowanie oraz chęć do działania, ale dlaczego? W tej sytuacji mało dało się zdobić, Kate wolała się nawet nie zastanawiać jak szybko te istoty potrafiłyby kogoś zastrzelić.
-Musimy wyjść – powiedział wyrywając fioletowowłosą z tych czarnych myśli. W tej chwili zdała sobie sprawę, że wciąż kurczowo napiera na drzwi.
-Postradaliście rozum? - krzyknęła natychmiast, patrząc z przerażeniem na piątkę stojących obok niej osób. Czwórkę kojarzyła ze swojej nowej klasy. Różowowłosą Aelitę, o dość specyficznym spojrzeniu, jakby ukrywała fascynującą tajemnicę minionych pokoleń. Jeremy'ego, ekscentrycznego okularnika o umyśle bystrym niczym rwąca rzeka. Ponurego Ulrich'a, który właściwie nieco przerażał ją swoim podejściem do świata, a także samego Odda, który najchętniej już by się z nią umówił. Ostatnia dziewczyna była zapewne starsza, gdyż przewyższała wszystkich niemal o głowę. Wyglądała dość ponuro, co potęgował jej czarny strój oraz włosy.
-Słuchaj, musimy stąd wyjść i jak najszybciej dostać się do fabryki, inaczej nie pozbędziemy się karaluchów – powiedział bez ogródek Ulrich podchodząc trochę bliżej.
-Inaczej bym to nazwała – Kate spojrzała ponownie w kierunku małych pokrak, karaluchów to to nie przypominało – Ale mniejsza z tym! Co jakaś fabryka ma wspólnego z potworami atakującym szkołę? - wskazała za szybę.
Jeremy w kilka chwil wyjaśnił dokładnie co się dzieje. Opowiedział o dziwnym wirtualnym świecie, w którym żyje niebezpieczny wirus X.A.N.A. Aktywując wierze w Lyoko potrafi napuszczać ataki na ziemi, a jedynym sposobem na powstrzymanie tego chaosu jest dezaktywowanie wierzy przez Aelitę. Reszta tylko przyznała mu rację kiwając głową. Dziewczyna zastanowiła się nad tym, po czym stwierdziła:
-Jesteście szaleni – jednak mimo tej niemiłej uwagi odsunęła się od drzwi i podniosła z ziemi kij od miotły, który wcześniej tam porzuciła – Wyjście stąd będzie trudne. Osłonię was.

* * *

Kate zamachnęła się z impetem i roztrzaskała ostatniego karalucha. Oparła się na kiju dysząc ciężko, po jej ramieniu spływała krew, kilkukrotnie oberwała tymi przebrzydłymi laserami. Fiolet włosów ustąpił mocnej czerwieni, pomarańczowi i czerni, które symbolizowały kolejno złość, determinację i ból. Gdy była już wstanie złapać oddech uniosła wzrok na Odda, reszty nigdzie nie było.
-Gdzie wybyli twoi przyjaciele?
-Dawno pobiegli do fabryki – wyjaśnił Odd, był równie zmęczony, a walczył jakimś metalowym prętem. Kate przez chwilę zastanawiała się skąd go w ogóle zabrał, przypominał nogę od krzesła, ale to było mało możliwe.
-Ty pozostałeś? - dziewczyna przetarła czoło siadając na ziemi i spojrzała w kierunku stołówki. W oknach kłębiło się mnóstwo przerażonych twarzy młodszych i starszych uczniów, nikt nie odważył się dołączyć do nich w walce.
-Żeby ci pomóc – powiedział chłopak, jednak w jego ustach nawet to zabrzmiało jak tani podryw.
-Ja nie potrzebuje pomocy, poradziłabym sobie sama. Myślę, że im przydałbyś się dużo bardziej, cokolwiek robicie w tej całej fabryce i wirtualnym świecie, jeśli w ogóle istnieje – mówiła oschle, jakby nie wierzyła w ani jedno ich słowo. Coś jednak sprawiło, że bardzo chciała im pomóc, mimo że ich zachowanie było tak dziwne, jak i cała ta sytuacja. Ciągnie swój do swego, Kate w końcu również nie była do końca normalną osobą.
-Jasne, gdyby mnie tu nie było już dawno by cie załatwiły. Spójrz na siebie – Odd pomógł jej wstać. Nagle doszedł ich przerażający, skrzypiący dźwięk i zza rogu wybiegły dwie mechaniczne pokraki, były nieco większe od karaluchów, a z kształtu przypominały sześcian. Naznaczone z wszystkich czterech stron tym samym znakiem X.A.N.Y. Dziewczyna ścisnęła mocniej kij i już chciała go unieść w bojowej pozycji, jednak blondyn pociągnął ją z powrotem do stołówki.

* * *

Po kilku minutach rany Kate były już opatrzone, wśród szóstoklasistek znalazły się dwie harcerki z odznakami za pierwszą pomoc. Inni zabarykadowali drzwi, by te dziwne maszyny nie mogły się dostać do środka.
-Czy te szyby są kuloodporne? Jakim cudem jeszcze nie poszły w drobny mak? - zastanawiał się jeden z chłopców, który wyglądał i brzmiał jakby stanowczo zbyt dużo grał w gry komputerowe. Wszyscy, którzy tu utknęli starali się pocieszać słabymi żartami, jednak nikt nie był w najlepszym nastroju...

Nagle wszystko pochłonęło białe światło i czas się cofnął.

Kate spoglądała w pełnym skupieniu na dziwne metalowe opakowanie. Nagle jakaś nieznajoma ręka sięgnęła po napój i jednym zwinnym ruchem go otworzyła.
-Coś mi się zdaje, że nie będzie ci to smakować – odezwał się blondyn – Masz, napij się wody – postawił na stole szklankę z przeźroczystym płynem, a sam wypił trochę z puszki. Dziewczyna wstała gwałtownie, a końcówki jej włosów nabrały czerwonego odcienia.
-Nie podejmuj za mnie decyzji! - ofuknęła go wyrywając mu puszkę – Nie znasz mnie nawet, sama osądzę czy mi smakuje, czy nie! - zrobiła jeden łyk Coli i wykrzywiła usta w grymasie.
-Gryzie cię w język? - zapytał chłopak tak przenikliwie, jakby potrafił czytać w myślach. Niebieskowłosa usiadła znów na krześle patrząc na niego pełna podziwu.
-Nie mogłeś tego wiedzieć... - zamyśliła się na dłuższą chwilę, a na jej głowie zagościły różowe pasemka - Ty... Masz na imię Odd, prawda? - nagle zaśmiała się, jakby naszło ją wspomnienie o dziecinnej psocie. Odwróciła głowę i spojrzała na stolik, przy którym siedzieli Aelita, Jeremy, Ulrich i czarnowłosa dziewczyna z wyższej klasy – Przyśniłeś mi się, twoi przyjaciele również. To takie zabawne, nie znam was – głos miała teraz ciepły i miękki, wręcz matczyny, a wraz z nim całe włosy dziewczyny stały się zielone. Naszło ją nikłe, senne wspomnienie, zupełnie zamazane. Blondyn dosiadł się do jej stolika, a ona opowiedziała mu jak to stołówkę zaatakowały dziwaczne kreatury.
Kate śmiała się z głupoty swego nierealnego snu, a w tym czasie Odd usilnie próbował ukryć swą powagę i strach... Jakim cudem ta dziewczyna pamiętała co stało się przed powrotem do przeszłości?

~~*~~

Rozdział niezbyt mi się podoba...
Początki są bardzo ciężkie, mam nadzieję, że przynajmniej wam się podobało. Piszcie co sądzicie.


A jeśli lubicie tego bloga, to byłabym wdzięczna, gdybyście zagłosowali na mnie na Spisie opowiadań o Code Lyoko. Jest tam co miesięczna ankieta na najlepszego autora, o tu:

http://spis-opowiadan-o-cl.blogspot.com/

Po prawej stronie, jestem na samym końcu aka Kate Saadia-Rhapsodos. Z góry dziękuję za wasze głosy.



Zauważcie piękno tego krzywego karalucha~ Jest wspaniały ♥ Jak zwykle dziękuję mojej cudownej rysowniczce Erin.
Pinger: http://tenibaris.pinger.pl/
DeviantArt: http://eriin-chan.deviantart.com/
  • awatar Karo, Corny i Bunny ;): super świetnie się czyta
  • awatar Kate Music - Code Lyoko: @Pablo: Dziękuję za złożoną krytykę ;) będę se nią sugerować pisząc trzeci rozdział.
  • awatar Gość: Jest komentarz/recenzja/ocena czy jak to się nazywa zarówno obydwu rozdziałów jak i prologu. Prolog 6/10 + Bohaterka jest w miarę samodzielna(Do Kadic przybywa sama) +Fajny zwierzaczek... -...Ale wielokrotnie OC przemycają do Kadic jakiegoś zwierzaka -Może jakieś sensowne backstory by się przydało? Rozdział 1 8/10 +Ulubienica Rosy no cóż tego jeszcze nie było +Cola gryzie ją w język? To mi się akurat spodobało. +Obyło się bez maciejizmu +Z tymi kolorami włosów może być fajna wizytówka twojego ff. -Atak Xany się powtórzył :( a Xana nigdy się nie powtarza. -OC robi coś bo ma przeczucie a potem pytanie "skąd ja to wiem/potrafię" Rozdział 2 9/10 +Kate nie jedzie nie godmodzie +Relacje z wojownikami nie opierają się na schemacie"chcemy się z tobą zaprzyjaźnić i od razu powiedzieć o wszystkim co wiemy" -Krwawiła? Lasery karaluchów powodowały oparzenia a pod wpływem temperatury rany się zasklepiają. Co rozdział lepiej piszesz PS Zapraszam do przeczytania i ocenienia ,mojego ff(jest w spisie)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Jeśli chodzi o postać Kate oraz wszystko co ona sobą reprezentuje, to jest ona w 100% © Me.

Nie pozwalam na kopiowanie, ani "pożyczanie" sobie pomysłów. Zdradzę wam, że jest to zapowiedź mojej książki, którą piszę. Kate będzie tam główną bohaterką, a ten blog w pewnym sensie jest tego zapowiedzą i reklamą w jednym.

Kim jest Kate? Dowiecie się wkrótce ;D
  • awatar Karo, Corny i Bunny ;): Świetny, mi się bardzo podoba. Wiem, jak to jest pisać. Też piszę książkę i nigdy nie wiem, jak zacząć. To jest najtrudniejsze. słowa, jakich używam zawsze wydają mi się zbyt... górnolotne :)
  • awatar Gość: G Kiedy next <3 <3
  • awatar Gość: Nominuje Cię do Liebster Award :) Więcej informacji tutaj: http://kod-lyoko-live.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Pierwsza noc była ciężka, burza nie ustawała aż do czwartej nad ranem. Niebieskowłosa co chwilę się budziła, zawsze miała tak w nowym miejscu. Kiedy za oknem zrobiło się jasno, wstała i otworzyła pustą szafę. Nie miała zbyt wielu ubrań na przebranie, wyciągnęła ciemną bokserkę i turkusową spódnice. Nawet nie zdążyła się jeszcze zorientować, czy w tej szkole nosi się mundurki, żywiła ogromną nadzieję, że nie. Po szybkim ubraniu się nakarmiła jeszcze swoją malutką gąskę i wyszła z pokoju. Piętro dziewczyn było prawie puste, tylko jakieś dwie szóstoklasistki stały obok łazienki.
-Dzień dobry – uśmiechnęła się do nich, wyglądały na bardzo zaskoczone taką życzliwością. Po odświeżeniu się, niebieskowłosa wyszła z budynku ruszając na poszukiwanie stołówki. Wszędzie było jeszcze bardzo mokro, a tu i ówdzie widniały ogromne kałuże. Uczniów natomiast nigdzie nie dostrzegła, jakby wszyscy jeszcze spali. Po kilku minutach w końcu odnalazła stołówkę, tam siedział tylko jeden nauczyciel. Rozpoznała go - Jim Moralés, zaprowadził ją wczoraj do pokoju. Zabrała tackę i podeszła do kucharki, również wyglądała na bardzo zdziwioną.
-Wszystko w porządku? - zapytała dziewczyna, gdy kucharka nakładała jej jedzenie.
-Jest piąta rano, tylko Jim przychodzi tutaj tak wcześnie. Jesteś nową uczennicą?
-Tak, dokładnie – uśmiechnęła się ciepło, a końcówki jej włosów lekko zzieleniały – I od dziś ja również będę przychodzić tak wcześnie – po tych słowach dziewczyna podeszła do stolika nauczyciela wychowania fizycznego.
-Dzień dobry. Mogę się dosiąść?

* * *

Doprawdy nie mogła zrozumieć, dlaczego wszyscy tak reagowali na jej widok. Jakby była z kosmosu... Cóż, choć właściwie nie mijało się to za bardzo z prawdą. Siedziała na jeszcze wilgotnej ławce, gdy z akademika z każdą chwilą wysypywało się coraz więcej uczniów zapełniających dziedziniec. Zerknęła na plan lekcji, który dzień wcześniej dostała od dyrektora, na pierwszej godzinie miała muzykę, cudownie! Nagle zadzwonił dzwonek, stanowczo za wcześnie, dziewczyna szybko wstała i pobiegła na poszukiwanie sali. Musi się jak najszybciej zaopatrzyć w zegarek, bo teraz mogła tylko zgadywać która jest godzina. Zaskakująco szybko udało jej się znaleźć klasę.
-Uciszcie się na chwilę! - krzyknął nauczyciel próbując uspokoić rozwrzeszczanych uczniów – Chciałem wam przedstawić nową uczennicę. Oto Kate Music, wasza nowa koleżanka. Zajmij sobie gdzieś miejsce.
Gdy przechodziła obok ławek wręcz czuła na sobie spojrzenia wszystkich uczniów, nie przejęła się tym zbytnio i po prostu zajęła jedyne wolne miejsce na końcu sali. Minuty mijały bardzo powoli, Kate wprost nie mogła uwierzyć, jak lekcja muzyki potrafi być tutaj nudna. Na dodatek odniosła nieprzyjemne wrażenie, że nauczyciel fałszował, demonstrując grę na flecie. Gdy w końcu odłożył instrument, a cała klasa odetchnęła z ulgą, zadał pytanie:
-A może ktoś chciałby dla nas zagrać? - wszyscy natychmiast pochylili głowy, udając, że wcale ich tu nie ma lub nie dosłyszeli pytania – Wiem, że wielu z was potrafi grać na gitarach, niestety w tej sali mamy do dyspozycji jedynie flety, tamburyna, trójkąty i pianino...
Pianino... Kate ogarnęła ogromna chęć no podniesienie ręki, jednak usilnie się powstrzymywała. Nie chciała jak na razie grać w miejscach publicznych. Przesunęła wzrokiem po wszystkich uczniach, nieco rozbawiło ją ich zachowanie. W końcu zerknęła na nauczyciela i ich spojrzenia się spotkały, to był największy błąd jaki mogła popełnić.
-A może ty, panno Music. Twoje nazwisko brzmi bardzo muzykalnie...
„No ciekawe dlaczego?” - przez głowę dziewczyny przemknęła ta sarkastyczna myśl.
-...Potrafisz grać na jakimś instrumencie? - dokończył swoją wypowiedź, na szczęście nie potrafił czytać w myślach i nie dostrzegł tej skromnej uwagi. Niebieskowłosa wahała się przez chwilę, jednak nie mogła skłamać, więc po prostu odpowiedziała:
-Tak, w zasadzie na każdym.
Uczniowie roześmiali się z wielkim hukiem. Odebrali to jako żart? Może to i lepiej, przynajmniej nikt nie poprosi ją aby...
-Skoro tak oceniasz swoje możliwości, zagraj dla nas na pianinie – uśmiechnął się nauczyciel. W ten sposób doszło do najgorszego, dziewczyna za wszelką cenę chciała uniknąć takiej sytuacji, jednak najwidoczniej w jej przypadku było to po prostu nie możliwe. Westchnęła ciężko, wstała i podeszła do otwartego pianina. Końcówki jej włosów nabrały lekko fioletowego odcienia, na szczęście nikt w sali nie zwrócił na to uwagi. Kate zaczęła grać, a wszyscy uczniowie zamarli w bezruchu. Gra była wspaniała, melodyjna, zapierająca dech w piersiach. Wszyscy tak bardzo skupili się na klawiszach pianina, że nikt nie dostrzegł dwóch żółtych pasemek, które wkradły się na czuprynę niebieskowłosej. Gdy melodia dobiegła końca cała klasa zerwała się do gromkich oklasków, prawie cała, z wyjątkiem jednej, naburmuszonej brunetki, córki dyrektora...

* * *

Reszta lekcji zleciała w miarę spokojnie. Na przerwach Kate otaczana była wianuszkiem dziewczyn i chłopców, którzy bardzo chcieli się z nią przywitać. Ona tylko pokrótce opowiadała, że pochodzi z małego kraju w Ameryce Południowej zwanego Almaz, jej mama zasiada na wysokim stanowisku w małej firmie, a gry na instrumentach uczyła się od prywatnych nauczycieli. Pytań nie było końca, wszyscy chcieli wiedzieć w jakiej mieszkała willi, czy miała basen i własnego lokaja od brudnej roboty. Pytania dotyczyły również jej włosów, wszyscy dziwili się tej nadzwyczajnej chorobie.
Grupka natrętów towarzyszyła jej aż do przerwy obiadowej, jednak gdy dotarła na stołówkę grzecznie wytłumaczyła im, że chciałaby zjeść samotnie. Na szczęście podziałało. Usiadła przy wolnym stoliku, tyłem do tego całego zgiełku. Miała ogromną nadzieję, że jej sława utrzyma się dzień, góra dwa, bo długo by tego nie zniosła. Posiłek wydawał się normalny, jednak napój... Przez ponad pięć minut Kate usiłowała dojść do tego, jak otwiera się to metalowe ustrojstwo. Nigdy wcześniej nie spotkała się z tak dziwacznym opakowaniem, nie miało żadnego korka ani nakrętki. Dziewczyna położyła głowę na stoliku i patrzyła wciąż na to dziwne coś, najgorsze było to, że bardzo chciało jej się pić. Nagle jakaś nieznajoma ręka sięgnęła po napój i jednym zwinnym ruchem go otworzyła. Należała do niskiego blondyna o dziwnym uczesaniu, z dziarskim uśmiechem oddał jej napój i usiadł naprzeciwko.
-Oh! Dziękuję – uśmiechnęła się – To takie dziwaczne, w kraju z którego pochodzę nie mamy czegoś takiego.
-Nie macie puszek? - zaśmiał się chłopak, wyglądał jakby chciał dogryźć niemiłym komentarzem na ten temat, jednak się powstrzymał – Jestem Odd Della Robbia, najfajniejszy i najmilszy chłopak w tej budzie.
-I najskromniejszy, z tego co widzę - Kate zabrała puszkę i zrobiła łyk napoju, po czym zaczęła się krztusić – Ależ to niedobre, gryzie mnie w język... Oh, cóż to takiego?
-Cola, powinnaś się cieszyć, Rosa daje ją tylko swoim wybrańcom.
-Cudownie, w takim razie masz i pij na zdrowie – postawiła puszkę przed chłopakiem – Ja poproszę o szklankę wody.
Dziewczyna wstała od stolika i już miała podejść do stanowiska kucharki, gdy nagle do stołówki wpadł mały chłopiec, może z piątej klasy i krzyczał coś panicznie o dziwnych potworach. Wszyscy albo zaczęli się śmiać, albo go zignorowali, jednak w tym tłumie znalazło się pięć osób, które wstały, jakby wiedziały co się dzieje. Nie minęła nawet minuta, a w istocie trzy małe, dziwne istotki wbiegły pokracznie do pomieszczenia... Nie były to jednak zwierzęta. Zaczęły strzelać dziwnymi czerwonymi pociskami do uczniów, którzy w napadzie paniki rozbiegli się na wszystkie strony. Włosy Kate zmieniły kolor na fioletowo-szary, jednak starając się nie panikować sięgnęła po miotłę opartą o ścianę. Bez wahania podbiegła do dziwacznych kreatur, pierwszą kopnęła z całej siły, drugą uderzyła miotłą, a trzecią zwinnie podrzuciła stopą w powietrze i jednym ruchem miotły roztrzaskała o ścianę. Wszystko stało się w mgnieniu sekundy, fioletowowołosa spojrzała na kij od miotły ze zdumieniem.
-Jak ja to zrobiłam? - odwróciła się i spojrzała na przerażony tłum, kucharka leżała nieprzytomna na ziemi. Pięć osób ruszyło szybko w stronę drzwi, jednak za nimi roiło się już od setek tych potworków...

~~*~~

Kate jest strasznie dziwną postacią xD Z każdym rozdziałem będziecie dowiadywać się o niej coraz więcej, bo jak na razie jest dość tajemnicza.

Rozdział jest całkiem długi, dłuższych raczej nie będzie. Ale tak ogólnie to wam się podoba? Piszcie co sądzicie.
  • awatar Gość: Ho, ho - tajemnicza dziewczyna, o wielo-kolorowych włosach plus Kadic oraz X.A.N.A... mieszanka wybuchowa. Mam wrażenie, że gdybyś wydała książkę, ta spotkałaby się z niezłym rozgłosem i dobrymi opiniami ;) Czekam na rozwój akcji :D Pozdrawiam
  • awatar Alex_Ola: @Kate Music - Code Lyoko: wiem xd oglądalam cale kod lyoko =D jak bylam mala xd
  • awatar Kate Music - Code Lyoko: @Herosi i ich świat: Tak, ta osoba robi rysunki na zamówienie, ale za drobną opłatą (choćby wpłacenia kilku centów na konto premium na jej DeviantArcie) link masz pod prologiem jakby co ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
Panowała okropna ulewa, gdy młoda dziewczyna przemierzała cichą francuską uliczkę w mieście Boulogne-Billancourt. Miała przy sobie jedynie niewielką torbę z naszywkami i niebieską parasolkę, która zlewała się z kolorem jej włosów. W końcu zwolniła kroku i zatrzymała się przed głównym wejściem na teren Zespołu Szkół Kadic, który miał być dla niej schronieniem na najbliższe dwa lata. Oparła dłoń o zamkniętą, metalową bramę, po której ściekały ogromne krople deszczu. Była dopiero godzina siedemnasta, jednak bardzo możliwe, że w weekendy w ogóle jej nie otwierano. Nie znalazła żadnego dzwonka, co nieco ją zirytowało, gdyż była bardzo zmarznięta, jednak najwidoczniej była to rzecz zbędna tutaj, ponieważ po chwili wyszedł jej na spotkanie szkolny woźny.
-Kim jesteś młoda damo? - zapytał z niezadowoleniem, że w taką pogodę ktoś kazał mu wyjść z jego stróżówki.
-Nową uczennicą szkoły, moja mama dzwoniła niedawno do dyrektora, by powiadomić, że się tutaj zjawię – odpowiedziała szybko pocierając dłonią ramię.
-No tak, coś tam słyszałem. Wejdź w takim razie, zaprowadzę cię do budynku administracyjnego – tak powiedział i tak zrobił. Po kilku minutach niebieskowłosa znalazła się w ciepłych progach szkoły. Kłaniając się podziękowała woźnemu i weszła do sekretariatu. Pan Jean-Pierre Delmas kończył już pracę, jednak znalazł czas dla nowej uczennicy.
-Myślałem, że zjawisz się tutaj ze swoimi rodzicami, twoja matka dzwoniła do mnie kilka razy, ale...
-Ona jest bardzo zajętą kobietą, nie miała nawet czasu by opuścić Amerykę. Jednak ja jestem już duża i odpowiedzialna, radzę sobie sama – wyjaśniła natychmiast dziewczyna, siadając przy biurku dyrektora. Jej obecny stan nie wskazywał na samodzielność i odpowiedzialność, była przemoknięta do suchej nitki i stanowczo zbyt lekko ubrana na taki chłód. Dyrektor szkoły podstawowej i gimnazjum wiedział również, że osoby w takim wieku nie powinny robić takich rzeczy samodzielnie.
-Przyjechałaś tutaj sama aż z Ameryki? -zaniepokoił się, jednak dziewczyna jedynie pokiwała głową z lekkim uśmiechem – Dziwi mnie, że twoi rodzice pozwolili ci na coś takiego. Tak czy inaczej, skoro już tu jesteś, twoja mama przekazała mi również, że cierpisz na pewną nietypową chorobę związaną z włosami, o co dokładnie chodzi?
-Oh, nie cierpię na nią, po prostu ją mam, nie jest bolesna ani zaraźliwa. Chodzi jedynie o to, że cebulki włosów są w pewnym sensie połączone z neuronami w mózgu. Nie do końca wiem jak to działa, ale zmieniają kolor przy silnych emocjach, to wszystko.
-Zastanawiające – dyrektor przejechał dłonią po brodzie – Dobrze, poinformuję nauczycieli. Wracając do spraw papierkowych, zapisałem cię do drugiej klasy gimnazjum, oto twój plan lekcji, spis podręczników oraz klucz do pokoju. Czas na nabycie wszystkich książek ustal z nauczycielami. Pan Jim Moralés, twój przyszły wuefista, zaprowadzi cię do akademika.

* * *

Już po chwili dziewczyna rozgościła się w swoim pokoju. Był niewielki i jednoosobowy, jednak bardzo jej się spodobał. Czuła się w nim bezpieczna, wiedział już, że będzie to dla niej dobre schronienie. Z torby położonej na łóżku wydobyło się nagle ciche gdakanie. Niebieskowłosa usiadła przy niej z uśmiechem i rozpięła zamek.
-Tak, Panno, możesz już wyjść – powiedziała, a z torby na jej kolana wyskoczyła mała, żółciutka gąska – Podoba ci się nasz nowy dom?

~~*~~

Prolog jest krótki, zakładam, że kolejne rozdziały będą dłuższe. Jak wam się podoba do tej pory? Chcę znać opinie.

A dla tych, którzy chcą wiedzieć do kogo należą rysunki, macie namiary.
Pinger: http://tenibaris.pinger.pl/
DeviantArt: http://eriin-chan.deviantart.com/
  • awatar Gość: Piszesz ciekawie, tekst jest luźno napisany przez co przyjemnie się go czyta. Do niczego jak na ten moment przyczepić się nie mogę. Zaciekawiłaś mnie tym prologiem. Czekam na pierwszy rozdział :D
  • awatar Caelia's Solertia: pisz to, nie po to ci rysuje >.<"
  • awatar Lisa Angels: Zapowiada się interesująco zobaczymy co będzie dalej :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›