• Wpisów: 4
  • Średnio co: 280 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 19:39
  • Licznik odwiedzin: 3 710 / 1403 dni
 
codelyoko
 
   Kate szybko zatrzasnęła drzwi stołówki opierając na nich dłonie. Jej włosy przybrały już intensywnego fioletu, który oznaczał strach, mimo, że tak bardzo próbowała go w sobie stłumić. Przez szybę w drzwiach widziała siedem tych dziwnych istot, które zaczęły strzelać czerwonymi laserami jak oszalałe. Nigdy wcześniej nie spotkała się z czymś podobnym, a wiele w życiu doświadczyła. Potwory przypominały przerośnięte kleszcze o metalowych nogach, jak u maszyn... Maszyny. Przeszedł ją silny dreszcz na samą myśl, że to coś mógł stworzyć człowiek. Nagle poczuła dłoń na swoim ramieniu, odwróciła głowę i zobaczyła znów tego samego chłopaka – Odda Della Robbię. Jego twarz wyrażała pełne zdecydowanie oraz chęć do działania, ale dlaczego? W tej sytuacji mało dało się zdobić, Kate wolała się nawet nie zastanawiać jak szybko te istoty potrafiłyby kogoś zastrzelić.
   -Musimy wyjść – powiedział wyrywając fioletowowłosą z tych czarnych myśli. W tej chwili zdała sobie sprawę, że wciąż kurczowo napiera na drzwi.
   -Postradaliście rozum? - krzyknęła natychmiast, patrząc z przerażeniem na piątkę stojących obok niej osób. Czwórkę kojarzyła ze swojej nowej klasy. Różowowłosą Aelitę, o dość specyficznym spojrzeniu, jakby ukrywała fascynującą tajemnicę minionych pokoleń. Jeremy'ego, ekscentrycznego okularnika o umyśle bystrym niczym rwąca rzeka. Ponurego Ulrich'a, który właściwie nieco przerażał ją swoim podejściem do świata, a także samego Odda, który najchętniej już by się z nią umówił. Ostatnia dziewczyna była zapewne starsza, gdyż przewyższała wszystkich niemal o głowę. Wyglądała dość ponuro, co potęgował jej czarny strój oraz włosy.
   -Słuchaj, musimy stąd wyjść i jak najszybciej dostać się do fabryki, inaczej nie pozbędziemy się karaluchów – powiedział bez ogródek Ulrich podchodząc trochę bliżej.
   -Inaczej bym to nazwała – Kate spojrzała ponownie w kierunku małych pokrak, karaluchów to to nie przypominało – Ale mniejsza z tym! Co jakaś fabryka ma wspólnego z potworami atakującym szkołę? - wskazała za szybę.
   Jeremy w kilka chwil wyjaśnił dokładnie co się dzieje. Opowiedział o dziwnym wirtualnym świecie, w którym żyje niebezpieczny wirus X.A.N.A. Aktywując wierze w Lyoko potrafi napuszczać ataki na ziemi, a jedynym sposobem na powstrzymanie tego chaosu jest dezaktywowanie wierzy przez Aelitę. Reszta tylko przyznała mu rację kiwając głową. Dziewczyna zastanowiła się nad tym, po czym stwierdziła:
   -Jesteście szaleni – jednak mimo tej niemiłej uwagi odsunęła się od drzwi i podniosła z ziemi kij od miotły, który wcześniej tam porzuciła – Wyjście stąd będzie trudne. Osłonię was.

* * *

   Kate zamachnęła się z impetem i roztrzaskała ostatniego karalucha. Oparła się na kiju dysząc ciężko, po jej ramieniu spływała krew, kilkukrotnie oberwała tymi przebrzydłymi laserami. Fiolet włosów ustąpił mocnej czerwieni, pomarańczowi i czerni, które symbolizowały kolejno złość, determinację i ból. Gdy była już wstanie złapać oddech uniosła wzrok na Odda, reszty nigdzie nie było.
   -Gdzie wybyli twoi przyjaciele?
   -Dawno pobiegli do fabryki – wyjaśnił Odd, był równie zmęczony, a walczył jakimś metalowym prętem. Kate przez chwilę zastanawiała się skąd go w ogóle zabrał, przypominał nogę od krzesła, ale to było mało możliwe.
   -Ty pozostałeś? - dziewczyna przetarła czoło siadając na ziemi i spojrzała w kierunku stołówki. W oknach kłębiło się mnóstwo przerażonych twarzy młodszych i starszych uczniów, nikt nie odważył się dołączyć do nich w walce.
   -Żeby ci pomóc – powiedział chłopak, jednak w jego ustach nawet to zabrzmiało jak tani podryw.
   -Ja nie potrzebuje pomocy, poradziłabym sobie sama. Myślę, że im przydałbyś się dużo bardziej, cokolwiek robicie w tej całej fabryce i wirtualnym świecie, jeśli w ogóle istnieje – mówiła oschle, jakby nie wierzyła w ani jedno ich słowo. Coś jednak sprawiło, że bardzo chciała im pomóc, mimo że ich zachowanie było tak dziwne, jak i cała ta sytuacja. Ciągnie swój do swego, Kate w końcu również nie była do końca normalną osobą.
   -Jasne, gdyby mnie tu nie było już dawno by cie załatwiły. Spójrz na siebie – Odd pomógł jej wstać. Nagle doszedł ich przerażający, skrzypiący dźwięk i zza rogu wybiegły dwie mechaniczne pokraki, były nieco większe od karaluchów, a z kształtu przypominały sześcian. Naznaczone z wszystkich czterech stron tym samym znakiem X.A.N.Y. Dziewczyna ścisnęła mocniej kij i już chciała go unieść w bojowej pozycji, jednak blondyn pociągnął ją z powrotem do stołówki.

* * *

Po kilku minutach rany Kate były już opatrzone, wśród szóstoklasistek znalazły się dwie harcerki z odznakami za pierwszą pomoc. Inni zabarykadowali drzwi, by te dziwne maszyny nie mogły się dostać do środka.
   -Czy te szyby są kuloodporne? Jakim cudem jeszcze nie poszły w drobny mak? - zastanawiał się jeden z chłopców, który wyglądał i brzmiał jakby stanowczo zbyt dużo grał w gry komputerowe. Wszyscy, którzy tu utknęli starali się pocieszać słabymi żartami, jednak nikt nie był w najlepszym nastroju...

Nagle wszystko pochłonęło białe światło i czas się cofnął.

Kate spoglądała w pełnym skupieniu na dziwne metalowe opakowanie. Nagle jakaś nieznajoma ręka sięgnęła po napój i jednym zwinnym ruchem go otworzyła.
   -Coś mi się zdaje, że nie będzie ci to smakować – odezwał się blondyn – Masz, napij się wody – postawił na stole szklankę z przeźroczystym płynem, a sam wypił trochę z puszki. Dziewczyna wstała gwałtownie, a końcówki jej włosów nabrały czerwonego odcienia.
   -Nie podejmuj za mnie decyzji! - ofuknęła go wyrywając mu puszkę – Nie znasz mnie nawet, sama osądzę czy mi smakuje, czy nie! - zrobiła jeden łyk Coli i wykrzywiła usta w grymasie.
   -Gryzie cię w język? - zapytał chłopak tak przenikliwie, jakby potrafił czytać w myślach. Niebieskowłosa usiadła znów na krześle patrząc na niego pełna podziwu.
   -Nie mogłeś tego wiedzieć... - zamyśliła się na dłuższą chwilę, a na jej głowie zagościły różowe pasemka - Ty... Masz na imię Odd, prawda? - nagle zaśmiała się, jakby naszło ją wspomnienie o dziecinnej psocie. Odwróciła głowę i spojrzała na stolik, przy którym siedzieli Aelita, Jeremy, Ulrich i czarnowłosa dziewczyna z wyższej klasy – Przyśniłeś mi się, twoi przyjaciele również. To takie zabawne, nie znam was – głos miała teraz ciepły i miękki, wręcz matczyny, a wraz z nim całe włosy dziewczyny stały się zielone. Naszło ją nikłe, senne wspomnienie, zupełnie zamazane. Blondyn dosiadł się do jej stolika, a ona opowiedziała mu jak to stołówkę zaatakowały dziwaczne kreatury.
   Kate śmiała się z głupoty swego nierealnego snu, a w tym czasie Odd usilnie próbował ukryć swą powagę i strach... Jakim cudem ta dziewczyna pamiętała co stało się przed powrotem do przeszłości?

~~*~~

Rozdział niezbyt mi się podoba...
Początki są bardzo ciężkie, mam nadzieję, że przynajmniej wam się podobało. Piszcie co sądzicie.


A jeśli lubicie tego bloga, to byłabym wdzięczna, gdybyście zagłosowali na mnie na Spisie opowiadań o Code Lyoko. Jest tam co miesięczna ankieta na najlepszego autora, o tu:

spis-opowiadan-o-cl.blogspot.com/

Po prawej stronie, jestem na samym końcu aka Kate Saadia-Rhapsodos. Z góry dziękuję za wasze głosy.



Zauważcie piękno tego krzywego karalucha~ Jest wspaniały ♥ Jak zwykle dziękuję mojej cudownej rysowniczce Erin.
Pinger: tenibaris.pinger.pl/
DeviantArt: eriin-chan.deviantart.com/

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
     
  •  
     
    @Pablo: Dziękuję za złożoną krytykę ;) będę se nią sugerować pisząc trzeci rozdział.
     
  • awatar
     
     
    Pablo
    Jest komentarz/recenzja/ocena czy jak to się nazywa zarówno obydwu rozdziałów jak i prologu.
    Prolog 6/10
    + Bohaterka jest w miarę samodzielna(Do Kadic przybywa sama)
    +Fajny zwierzaczek...
    -...Ale wielokrotnie OC przemycają do Kadic jakiegoś zwierzaka
    -Może jakieś sensowne backstory by się przydało?
    Rozdział 1
    8/10
    +Ulubienica Rosy no cóż tego jeszcze nie było
    +Cola gryzie ją w język? To mi się akurat spodobało.
    +Obyło się bez maciejizmu
    +Z tymi kolorami włosów może być fajna wizytówka twojego ff.
    -Atak Xany się powtórzył :(  a Xana nigdy się nie powtarza.
    -OC robi coś bo ma przeczucie a potem pytanie "skąd ja to wiem/potrafię"
    Rozdział 2
    9/10
    +Kate nie jedzie nie godmodzie
    +Relacje z wojownikami nie opierają się na schemacie"chcemy się z tobą zaprzyjaźnić i od razu powiedzieć o wszystkim co wiemy"
    -Krwawiła? Lasery karaluchów powodowały oparzenia a pod wpływem temperatury rany się zasklepiają.
    Co rozdział lepiej piszesz
    PS Zapraszam do przeczytania i ocenienia ,mojego ff(jest w spisie)
     
  •  
     
    @qazqweop: co do gry na pianinie, to nie obawiała się tego z powodu lęku przed publiką, tylko tego, że nie chciała się na start wyróżnić z tłumu (co zupełnie jej nie wyszło, lecz leży to w jej naturze xD).

    A co do tej końcówki, to nie zrozumiałeś (wybacz, musiałam to źle opisać T_T), Kate spojrzała na resztę bandy i powiedziała do Odda o swoim śnie, reszta tego nie słyszała. Spojrzała na nich, bo olśniła ją wizja, jednak nie zwróciła się do nich, bo siedzieli przy stoliku dużo dalej.
     
  •  
     
    @WrX: Jeśli chodzi o karaluchy to tak, wujcio X.A.N.A. atak przypuścił.

    Co do opisu walki w Lyoko , to niestety całe opowiadanie będzie opisywane (głównie!) z perspektywy głównej bohaterki, wiec na Lyoko będzie trzeba troszkę poczekać. Ale później w Lyoko będzie epicko, tyle mogę ci obiecać ;D

    A co do odwagi Kate... cóż, nie jest ona zwykłym uczniem, więcej ci powiedzieć nie mogę, bo wszystko wyjaśni się z czasem.

    Wszystkie "niedociągnięcia" na moim blogu są zaplanowane i z predyspozycją xD Nie chodzi o to, że tego nie obmyśliłam, wręcz przeciwnie. Po prostu nie chce wszystkiego od razu wyłożyć na czysto , bo byłoby nudno.

    Powoli zaczynam odczuwać wrażenie, że elementy tajemniczości przytłaczają moich czytelników xD
     
  • awatar
     
     
    qazqweop
    Ogólnie - rozdział w sumie nie jest zły. Żadnych wpadek technicznych nie zauważyłem. Ale... to nie trzyma poziomu wstępu i rozdziału pierwszego. Zresztą opatrzyłaś to takim dopiskiem, że pewnie zdajesz sobie z tego sprawę. Raczej niestandardowe zachowanie Kate... no, nie będę o nim nic pisał, bo to z pewnością nietuzinkową bohaterka. Wszystkie dziwne zjawiska pewnie wyjaśnisz później, ale...
    Mimo wszystko, nie wydaje mi się, żeby nawet tak zwariowana osóbka jak panna Music ( która zresztą miała opory przed publiczną grą na pianinie ), po prostu podeszła do osób, których zupełnie nie zna i powiedziała im, że się jej przyśnili ( bo właśnie to zrobiła po wymianie zdań z Oddem, prawda? )
     
  • awatar
     
     
    WrX
    Brakuje mi kilku rzeczy, mianowicie:
    -Skąd się nagle wzięły karaluchy, Xana aktywował wieże? Niby tak, ale brakuje tu troszkę opisu tego, być może czepiam się o szczegóły, ale ja lubię takie smaczki w opowiadaniach,
    -Walka w Lyoko.. to co lubię najbardziej w tym serialu.. trochę mnie zdziwiło, że nawet zdania o tym nie napisałaś.. pobiegli do fabryki i co? Zaraz potem Powrót do Przeszłości.. Mogłabyś się pokusić o opis wydarzeń w wirtualnym świecie.

    Teraz taki szczegół odnośnie odwagi.. zdziwiła mnie ta odwaga i chęć walki u Kate.. raczej nikt inny z uczniów Jadic by się nie odważył.. co widać nawet w odcinkach..

    Tak po za tym to rozdział nie jest zły, życzę powodzenia w dalszym pisaniu :)
    Pozdrawiam.
     
  •  
     
    @Potterwarta: często w bajce, by ktoś ich wypuścił lub im pomógł opowiadają o Lyoko, bo i tak zawsze jest powrót do przeszłości :)
     
  •  
     
    Fajne :)
    Na początku zdziwiłam się, czemu Jeremy opowiedział Kate o Lyoko. Zazwyczaj nie mówią o tym innym osobom. Ale po powrocie do przeszłości, wszystko nabrało sensu xD
    Obrazek cudny *-*